Wpisy oznaczone jako 'program'

Fajne pluginy do Safari


Pewnie niektórzy znają, niektórzy jeszcze nie, dlatego nie zaszkodzi napisać, a nuż przyda się nowym/starym wielbicielom Safari 4 (i nie tylko).

pimpmysafari Po pierwsze – ciekawy serwis www.pimpmysafari.com zawiera listę najpopularniejszych pluginów, dostępnych dla przeglądarki Safari. Podzielone są one w kilka kategorii, są to między innymi: blokery reklam, zakładki, przeglądarki plików, interfejs, rss, wyszukiwanie oraz narzędzia dla deweloperów (czyli webmajstrów).

Minusem serwisu jest to, że jest dość rzadko aktualizowany, jednak pozwala wyśledzić wartościowe pluginy, których najnowsze wersje znajdziemy i pobierzemy ze strony producentów.

Rzecz druga, lista moich pluginowych faworytów:

  • 1Password – generalnie to odrębna aplikacja – z pluginami do najpopularniejszych przeglądarek – jej zadaniem jest kolekcjonowanie (bezpieczne) i zarządzanie hasłami do stron internetowych, poufnych notatek i innych wrażliwych danych (istnieje również aplikacja na iPhone’a – umożliwiająca łatwą synchronizację między komputerem, a iPhonem – poprzez wifi),
  • Cooliris – pozwala na wyświetlenie zdjęć jako tzw. ‚ściany obrazów’. Działa z większością blogów, wynikami wyszukiwania zdjęć google’a, aol, yahoo, filmów youtube i wielu wielu innymi popularnymi stronami, i tych mniej – jednak odpowiednio przygotowanymi pod ten dodatek. Daje bardzo ładny efekt, a i funkcjonalność też dobra, polecam! Aplikacja jest także dostępna dla iPhone’a oraz obsługuje Firefoxa, Internet Explorer’a i Flock’a,
  • SafariStand – dodatek, o którym już kiedyś tutaj pisałem (opisałem tam m.in. jak go zainstalować), zawiera sporo opcji pozwalających dokonfigurować Safari do naszych potrzeb, warto go mieć,
  • Glims – kolejny udoskonalacz Safari, trochę informacji o nim znajdziesz w moim wpisie sprzed jakiegoś czasu…

Jak widać, Safari pluginów się nie boi… szkoda jednak, że wielu deweloperów boi się pisać, czy też nie czuje potrzeby pisania dodatków jak do Firefoxa… może przyczyna tkwi w nie tak dobrym i w pełni otwartym API jakim dysponuje FF? Tego niestety nie wiem, mogę tylko domniemywać.

Jakaś aplikacja ‚trzyma’ plik – co zrobić?


Pewnie nie raz zdarzyła Ci się sytuacja, w której nie mogłeś opróżnić kosza, ponieważ plik był trzymany przez aplikację. Co jest grane? – można sobie pomyśleć. I jak temu zaradzić?

what-s-keepeing-me U mnie najczęściej dzieje się tak po użyciu Quicksilvera. Z niewiadomych przyczyn, nie zwalnia on uchwytu do pliku, na którym operował.

Jednym z rozwiązań jest wylogowanie i ponowne zalogowanie do systemu – jednak jakież to nieeleganckie, prawda?

Z pomocą przychodzi darmowa aplikacja autorstwa HAMSoft Engineering o wszystkomówiącej nazwie „What’s keeping me?„.

Po uruchomieniu, widzimy proste okienko z polem wyszukiwania na górze. W tym miejscu wpisujemy nazwę pliku, z którym mamy problem. Po chwili na liście z wynikami wyszukiwania pojawi się nazwa winowajcy. Teraz możemy ją wybrać i kliknąć Quit App lub Kill App – jeśli pierwsza opcja nie zadziała.

To wszystko. Po problemie.

Safari 4 już w SU


su-safari4 Zgodnie z obietnicą wypowiedzianą na WWDC’09, w SU (Software Update) znajduje się już oficjalne wydanie Safari 4… mnie się już pobiera…

Oto informacje producenta:

Safari jest najszybszą i najbardziej innowacyjną przeglądarką internetową dla komputerów Mac i PC.

Safari 4 oferuje widok Top Sites, który pozwala otwierać ulubione strony przez klikanie wybranych miniaturek w atrakcyjnej wizualnie mozaice. W widoku Cover Flow można przeglądać strony równie łatwo jak albumy w iTunes, a pełna historia wyszukiwania pozwala łatwo odnajdywać już odwiedzone adresy.

Update

Z tego co widzę, Apple zrezygnowało z paska kart ulokowanego w polu tytułowym okienka, na rzecz znanych doskonale kart z Safari 3.

safari4-pasek Po prawej stronie paska adresu widnieje taki oto przaśny paseczek o barwach Snow Leoparda :-)

Chwilowo przestał współdziałać 1Password… czekamy na patch…

Mac, iPlus i brak natywnej aplikacji od Plus’a

surplusmeter.jpg Jakiś czas temu stałem się posiadaczem internetu bezprzewodowego nazwanego bardzo ładnie, bo makowo, czyli iPlus. W działaniu i stabilności sprawdza się bardzo dobrze, prędkości też na dobrym poziomie (2Mb w dół i 1Mb w górę), nie ma na co narzekać – oczywiście na peryferiach nie jest tak różowo, lecz nie o tym będzie ten wpis.

Tak jak napisałem, na prędkość narzekać nie można, ale mając ‚narzekalstwo’ w słowiańskiej krwi, trzeba się do czegoś przyczepić. Przysłowiowym rzepem jest brak makowej aplikacji, która chociażby w prosty sposób pozwalałaby monitorować zużycie transferu, co jest koniecznością przy usłudze rozliczanej na bazie pakietu dostępnych danych do przesłania.

Oczywiście szczytem marzeń byłaby pełna obsługa modemu, włączając wysyłanie i odbiór sms’ów, łączenie i rozłączanie z internetem oraz kilka innych elementów, jakie dostępne są w aplikacji działającej pod jedynym-słusznym-systemem-w-układzie-słonecznym.

Jako, że obsługa klienta nie zna daty, ani nawet nie wie czy takowa aplikacja będzie w ogóle dostępna, musiałem radzić sobie samemu.

Po kilku ruchach myszką i klikach klawiatury (albo odwrotnie), natrafiłem na ciekawą aplikację SurplusMeter autorstwa Skoobysoft. Dzięki niej mamy kontrolę nad zużytym / dostępnym pasmem. Definiujemy dzień startu rozliczania, a także dostępny limit transferu oraz interfejs, jaki objęty jest tą reglamentacją.

Dodatkowo możemy wybrać czy limitem objęty jest ruch w obie strony czy tylko download. W przypadku, gdy program zainstalowaliśmy kilka dni po starcie okresu rozliczeniowego lub program z jakiegoś powodu nie był włączony podczas korzystania z internetu, bez problemu dodamy do bilansu określoną porcję przesłanych danych. SurplusMeter posiada także opcję pauzy, z której możemy korzystać gdy nie chcemy, aby dane na interfejsie były zliczane.

Proste wykresy i zestawienia informują nas o dostępnej ilości danych oraz o tym jak przekłada się na czas pozostały do końca okresu.

Aplikacja jest darmowa, jednak zachęcam do przekazywania darowizn autorom.

Poniżej znajduje się link do strony z programem:
http://www.skoobysoft.com/utilities/utilities.html

Całkiem niezły widget do sprawdzania stanu zarobków w Google AdSense

Jeśli umieszczasz reklamy Google AdSense na swoich serwisach internetowych, to na pewno chciałbyś być na bieżąco z zarobkami przez nie generowanymi. Chyba to niezbyt skomplikowane żądanie?

revenusense-adsense.jpg Sprawa niby banalna, bo co za problem zalogować się do swojego konta przez przeglądarkę internetową. Mamy dostęp do kompletnych informacji – słowem, czego dusza zapragnie.

Takie rozwiązanie – może i poprawne – to przyznajcie sami, nie jest zbyt ergonomiczne.

Właśnie dlatego został stworzony dashboard. To właśnie w tym podręcznym miejscu możemy umieszczać małe, lecz całkiem użyteczne programy zwane widgetami.

RevenuSense to darmowa aplikacja, której autorem jest Nobuhiko Wajima, pozwalająca mieć szybki wgląd do stanu naszego konta w programie Google AdSense.

revenusense-adsense-konf.jpg Prosta konfiguracja sprowadzania się do podania danych dostępowych do konta (e-mail i hasło, które trzymane będą w systemowym pęku kluczy), czasu odświeżania informacji, walucie w której chcemy mieć wyświetlone kwoty (niestety wybór skromny i brak jest naszej złotówki) oraz opcjonalnie o adresie e-mail, na który ma być wysłany raport o stanie zarobków.

W małym okienku znajdziemy wszystkie podstawowe informacje (ilości wyświetlanych stron, kliknięć, CTR, eCPM oraz kwotę) z dnia wczorajszego, dzisiejszego i podsumowania dla bieżącego miesiąca.

Całkiem przyjemna aplikacja. Polecam.
Link do strony z widget’em:
http://macwidgets.jpn.org/widgets/adsense-e.html

Łatwa synchronizacja haseł programu 1password pomiędzy kilkoma makami

Używasz kilku maków? Masz zainstalowany program 1Password? Dodatkowo korzystasz z iPhone’a? … to zapewne chciałbyś mieć też zsynchronizowane dane trzymane w 1Password na wszystkich tych urządzeniach.

1pass-logow.jpg Nic prostszego.

Jako, że licencja 1Password wykupywana jest ‚na osobę’, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby zainstalować program na wszystkich komputerach z których korzystamy.

Nie mając iPhone’a możemy eksportować i importować informacje między aplikacją na różnych stanowiskach, jednak przyznacie, że nie jest to zbyt ergonomiczne rozwiązanie.

Kolejnym wyjściem jest przełączenie formatu pęku kluczy na ‚Agile Keychain Format’ w ustawieniach aplikacji. Dając dostęp innym komputerom do tego katalogu, 1password będzie automatycznie uaktualniał jego zawartość. Minusem tego rozwiązania jest przebywanie komputerów w jednej sieci lokalnej. Logiczne jest więc to, że kiedy zasób będzie niedostępny, pozostaniemy bez swoich kluczyków.

… ale oczywiście jest i na to sposób.

dropbox-logo.jpg Wystarczy założyć sobie darmowe konto o pojemności 2GB w serwisie www.getdropbox.com i zainstalować dostępne tam oprogramowanie. Teraz wskazujemy w konfiguracji 1Password katalog dostępny dla Dropbox i program automatycznie (i trzeba to przyznać, że błyskawicznie) uaktualnia jego zawartość przy każdej modyfikacji pliku. W taki sposób odbywa się synchronizacja zawartości katalogów mając podłączenie do internetu. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie – nie tylko do tego zastosowania, ale tutaj sprawuje się świetnie.

Należy jednak zwrócić uwagę na to, że kiedy jakaś maszyna nie jest podłączona do sieci, a zostanie dokonana zmiana w pliku z hasłami nie tylko na niej – opcja synchronizacji może nadpisać nam plik, wtedy utracimy wpis. Nie sprawdzałem tego, ale wydaje się to wielce prawdopodobne analizując metodę działania – jeśli ktoś ma doświadczenie w tym zakresie, proszę o informację. Choć z drugiej strony, plik 1Password zapisywany jest jako bundle – czyli jest tak naprawdę paczuszką, w której znajdują się właściwe pliki. W każdym bądź razie, proszę być czujnym 😉

Oczywiście w podobny sposób możemy użyć iDisk’u, jednak tutaj pozbywamy się dostępu do pliku, kiedy nie jesteśmy podłączeni do internetu, bo jak wiadomo dostęp do jego zawartości mamy tylko będąc on-line.

Pozostaje jeszcze jedna metoda – ta, z której sam korzystam, i która daje mi pełną kontrolę nad procesem synchronizacji, a dodatkowo nie nadpisuje plików.

1pass-iphone-sync.jpg Mając iPhone’a, pobierasz z App Store i instalujesz na telefonie aplikację 1Password (jest darmowa). Na komputerze, włączasz 1Password i klikasz na ikonkę z obrazkiem iPhone’a. Zaznaczasz oba pola. Na telefonie uruchamiasz również 1Password, wchodzisz do zakładki Sync, gdzie widzisz dostępne komputery. Klikasz w ten, z którym chcesz synchronizować dane. Przy pierwszym połączeniu musisz autoryzować połączenie na iPhonie i komputerze. Postępujesz tak samo z każdym nowym komputerem, z którym chcesz synchronizować hasła programu 1Password. Oczywiście synchronizacja odbywa się bezprzewodowo za pomocą wifi. Podczas jej trwania widzimy dokładnie ile nowych wpisów zostało pobranych, a ile wysłanych.

 
Poniżej znajduje się zestawienie linków z artykułu.

1Password
http://agilewebsolutions.com/products/1Password

1Password w App Store
 http://itunes.apple.com/WebObjects/MZStore.woa/wa/viewSoftware?id=285897618&mt=8

Dropbox
http://www.getdropbox.com

 iDisk (MobileMe)
http://www.me.com

 

ps. Oczywiście nie biorę odpowiedzialności za próby stosowania wyżej wymienionych metod zakończone porażką. Przed rozpoczęciem testowania przedstawionych metod, warto zrobić sobie kopię bezpieczeństwa pliku z hasłami.

Zapis wyglądu strony internetowej do pliku graficznego

Chcesz szybko zapisać stronę internetową do pliku graficznego? Proste, prawda?  + + 4 – wybieramy obszar… i voila, plik z zrzutem mamy na pulpicie. Gorzej, jeśli strona jest dłuższa i nie mieści się cała w przeglądarce, a zależy nam na zrzucie jej całej.

paparazzi-p1.jpg Wtedy z pomocą przychodzi nam niewielka aplikacja Paparazzi! Po uruchomieniu, wklejamy adres strony, którą chcemy ‚zrzucić’ i ewentualnie podajemy parametry: minimalną wielkość zrzutu oraz opcjonalnie wymiar, jak duży fragment strony program ma wyciąć.

Dodatkowo możemy ustalić czas, po jakim zostanie zrobiony obraz z załadowanej strony. Po kliku w przycisk ‚Capture’ widzimy pasek postępu – to znak, że program zaczyna pobierać stronę. Gdy operacja zostanie skończona w dolnej części ujrzymy wygląd docelowy. Teraz jeszcze ‚Save image as…’ i możemy zapisać obrazek jako jpg, pdf, png lub tiff, wskazując lokalizację.

paparazzi-p2.jpg Preferencje programu pozwalają zdefiniować, jak ma wyglądać bazowa nazwa pliku. Wybór naprawdę spory, począwszy od nazwy strony, nazwy pliku poprzez nazwa serwera, na zmiennych dato-czasowych kończąc.

 

Program rozpowszechniany jest na licencji Freeware, a pobrać go można z poniższej strony:
http://www.derailer.org/paparazzi/ 

Oglądaj filmy z iPhoto w Front Row

Uważasz, że Front Row to ciekawe uzupełnienie Mac OS X? Jeśli tak, to poniższy tekst powinien Cię zainteresować, bowiem rozwiązuje problem braku dostępu właśnie z Front Row do filmów nagrywanych aparatami cyfrowymi i trzymanymi w bibliotece iPhoto.

purre-1.jpg Znalazłem dziś ciekawy dodatek – program, który automatycznie tworzy linki do powyższych filmów w katalogu dedykowanym filmom, czyli Movies (Filmy). Dzięki temu, możemy je bez problemu oglądać z poziomu FR.

Aplikacja nazywa się Purre, znajduje się w fazie beta, jednak nie zauważyłem problemów z jej pracą. Po zainstalowaniu i uruchomeniu, pokazazuje się okienko z jedynym słusznym przyciskiem „Update Playlists”. Klik, mija parę sekund, i już możemy cieszyć się dostępem do filmów :-)

Jedynym minusem jest to, że za każdym razem kiedy wrzucimy nowe filmy do iPhoto, trzeba użyć Purre, aby zaktualizować linki.

 

Strona domowa programu znajduje się tutaj:
http://drunkcheese.com/Websted/Purre.html

Zautomatyzuj sprawdzanie nowych wersji używanych programów

Nie wiem jak Ty – drogi czytelniku – ale ja uwielbiam posiadać najnowsze wersje programów. Czasem graniczy to z obsesją, ale tak mam i przywykłem do tego. Jako, że większość z nich automatycznie sprawdza dostępność uaktualnień, pobranie i zainstalowanie przychodzi bardzo gładko. Gorzej, kiedy aplikacja nie posiada takiego mechanizmu…

app-update-1.jpg .. wtedy na ratunek przybiega mądry widget, o którym dowiedziałem się od Dominika (thx again bro!), o nazwie App Update.

Po pierwszym uruchomieniu widget odnajdzie sobie  zainstalowane w naszym systemie aplikacje, łącznie z numerkami wersji. W przypadku, gdy mamy programy zainstalowane w ‚tylko/nam/znanym/katalogu’ – możemy go dodać w ustawieniach zaawansowanych.

Następnie odnajdzie sobie ich odpowiedniki w jednym z repozytoriów: Apple, MacUpdate lub VersionTracker. Tam też będzie porównywał wersje zainstalowaną u nas z oficjalnie dostępną.

Uruchomiony widget, będzie sprawdzał raz dziennie lub tygodniowo dostępność aktualizacji. Jeśli znajdzie nową wersję, wyświetli informację o tym w swoim okienku (łącznie z linkiem do miejsca skąd możemy ją pobrać), a także poinformuje nas za pomocą Growl‚a (o ile ustawimy taką opcję w ustawieniach).

Bliżniaczym widgetem jest Widget Update. Jako, że jego nazwa zdradza wszystko, daruję sobie opis :-)

App Update znajduje się pod poniższym adresem:
http://gkaindl.com/software/app-update

Widget Update znajduje się tutaj:
http://gkaindl.com/software/widget-update 

Szybki dostęp do historii systemowego schowka

Największym minusem systemowego schowka jest to, że może w danej chwili przechowywać tylko jedną informację. W normalnej pracy jest to zupełnie wystarczające, czasem jednak, potrzebujemy pilnie wrócić do elementu trzymanego w schowku – dajmy na to  – trzy operacje  + c temu. Co wtedy?

jumpcut-1.jpg Też mnie to nurtowało, ale po krótkim poszukiwaniu dotarłem do odpowiedniej aplikacji rozpowszechnianej na licencji MIT (również znaną pod nazwą: Licencja X11). Program nazywa się Jumpcut i doskonale odpowiada moim wymaganiom. No, może jeden minus – akumuluje tylko treści tekstowe, nie obsługuje zdjęć i innych obiektów umieszczanych w schowku. Nie potrafi również rozpoznawać tekstów sformatowanych. Jednak ja nie mam takich potrzeb 😉 więc nie jest to dla mnie problem dyskwalifikujący.

Jumpcut zapisuje w swoim rejestrze wszystkie operacje  + c, jakich dokonaliśmy podczas pracy. Dzięki temu, pozwala nam wrócić do dowolnego elementu, który trzymaliśmy w schowku. Ustawienia programu pozwalają nam ustalić liczbę takich elementów, do których aplikacja da nam dostęp (max. 99).

jumpcut-2.jpg W preferencjach programu możemy również wybrać klawisz skrótu do pokazania okienka z podglądem i wyborem interesującej nas treści ze schowka, w którym nawigujemy klawiszami strzałek. Wybrać możemy również liczbę elementów pokazujących się w menu programu, po kliknięciu w jego ikonkę na górnym pasku.

Poniżej znajduje się strona domowa programu:
http://jumpcut.sourceforge.net/