Wpisy oznaczone jako 'problem'

Jakaś aplikacja ‚trzyma’ plik – co zrobić?


Pewnie nie raz zdarzyła Ci się sytuacja, w której nie mogłeś opróżnić kosza, ponieważ plik był trzymany przez aplikację. Co jest grane? – można sobie pomyśleć. I jak temu zaradzić?

what-s-keepeing-me U mnie najczęściej dzieje się tak po użyciu Quicksilvera. Z niewiadomych przyczyn, nie zwalnia on uchwytu do pliku, na którym operował.

Jednym z rozwiązań jest wylogowanie i ponowne zalogowanie do systemu – jednak jakież to nieeleganckie, prawda?

Z pomocą przychodzi darmowa aplikacja autorstwa HAMSoft Engineering o wszystkomówiącej nazwie „What’s keeping me?„.

Po uruchomieniu, widzimy proste okienko z polem wyszukiwania na górze. W tym miejscu wpisujemy nazwę pliku, z którym mamy problem. Po chwili na liście z wynikami wyszukiwania pojawi się nazwa winowajcy. Teraz możemy ją wybrać i kliknąć Quit App lub Kill App – jeśli pierwsza opcja nie zadziała.

To wszystko. Po problemie.

Problem z Dashboard’em


Dobrze wyposażony Dashboard to mocna i skuteczna część naszego biurka. Ja sam, od jakiegoś czasu staram się używać go w sposób jak najbardziej wydajny, uzbrajając tylko w często używane i wręcz niezbędne widgety. Muszę przyznać, że na początku mojej przygody z jabłuszkiem, miałem tam niezły śmietnik, bowiem jak to bywa z nowymi zabawkami, bawimy się nimi do upadłego 😉

dashboard-ico Od kilku tygodni mój Dashboard zaczął się dławić. Po wywołaniu go, wjeżdzał ekran z widgetami, jednak zawsze musiałem odczekać od 4 do 6 sekund, aby móc ich używać. Stało się to z dnia na dzień, nie miała wpływu na to instalacja uaktualnień, nowych widgetów, plamy na słońcu, ani upierdliwi bracia…

Nie pomagała naprawa przywilejów, aktualizacje programów, sam dysk też nie zgłaszał żadnych błędów (sprawdziłem programem SMART Utility). Zrobiłem małą selekcję widgetów, wyrzucając te rzadko używane. Nadal nic. Wyłączyłem też podgląd kawałka strony wrzucany na Dashboard za pomocą Safari 4 beta. Także nic.

Google nie wyrzucało mi niczego wartościowego w tym temacie, czyli mam rozumieć że mój problem jest nadzwyczaj wyjątkowy?? Dalej nie dawało mi to spokoju… aż do wczoraj.

Postanowiłem zrobić całkowity porządek z widgetami. Po wejściu w Dashboard, kliknął w ikonkę + (znajduje się w lewym dolnym rogu ekranu), a następnie wybrałem przycisk ‚Zarządzaj widgetami’. Za pomocą owej funkcji zrobiłem 2 rzeczy.

1. Usunąłem widgety, które wyłącznie leżakowały na dysku, a włączone zostały zapewnie tylko raz, podczas przeczesywania zasobów widgetów na stronach Apple.

2. Odhaczyłem ptaszki [x] -> [ ]  przy widgetach, które wydawały się ciekawe, lecz które jednak nie znalazły mojego uznania. Dzięki temu zniknęły z listy dostępnych na dole Dashboardu.

I oto problem ustał. Nie wiem czy pomogła pierwsza czynność, czy też druga, a może obie. W sumie aż tak bardzo mnie to teraz nie interesuje, ponieważ Dashboard zyskał swoją młodzienczą sprawność, a to jest najważniejsze.

iMac i strajkująca nagrywarka dvd


Bardzo rzadko używam nagrywarki dvd w moim imaku – znaczniej częściej służy mi ona za czytnik płyt, więc ciężko mi stwierdzić od kiedy problem istnieje. A wszystko zaczęło się tak…

imac-dvd-laser-problem.jpg Potrzebowałem dziś zgrać na płytę zdjęcia z miniaka mojej teściowej. Z racji tego, że tam znajduje się tylko nagrywarka cd, wybór padł na wysmażenie wszystkiego via wifi na moim imaku. Operacja zdawać się może prosta i bezstresowa, ale kiedy po raz drugi wyleciało okienko z komunikatem:

Nie można nagrać na tej płycie, gdyż urządzenie nie mogło skalibrować poziomu mocy lasera dla tego rodzaju nośnika.

.. a zmiana płytki na inną nie pomagała – zacząłem się lekko stresować. Powód miałem – dość konkretny – otóż parę dni temu postanowiłem na własną rękę powiększyć sobie przestrzeń dyskową ze skromnych 250GB do 1TB, bo robiło się ciasno… ale o tym już wkrótce…

Wracając do problemu – czyżbym coś zmajstrował przy rozkręcaniu imaka? Cóż… zdarza się i najlepszym 😉

Pogooglowałem trochę i natrafiłem gdzieś na dość trywialną i z pozoru zupełnie nietrafioną poradę: „zrestartuj komputer, a wszystko wróci do normy„.

Tak też zrobiłem. Dopomogłem jeszcze przytrzymaniem przycisku Power przy starcie przez kilka sekund, aż iMac wydał z siebie Tiiiiitiiit.

Próba wypalenia płytki… zakończona pełnym sukcesem. Zdjęcia teściowej zabezpieczone! :-)

Mam tylko nadzieję, że problem z laserem już nie wystąpi – ciekaw tylko jestem co było powodem tego buntu. Długie nieużywanie nagrywarki? Niedawny update do 10.5.6? A może jak zwykle to wina masonów i cyklistów? 😉

 

Problem z Mail.app

Mac OS X to nie tylko same superlatywy, cukiereczki, ciasteczka, kwiatuszki, uśmiechy i uściski dłoni. Czasem system potrafi pokazać swoją brzydką stronę, i to najczęściej w najmniej oczekiwanym momencie – czyli zgodnie z Prawem Murphy’yego.

Ostatnie dni sierpnia, terminy już napięte do granic ostateczności gonią niemiłosiernie. Wszystko musi być gotowe na wczoraj, a najlepiej na poprzedni tydzień. Wszystkie tryby (nie tylko w mojej głowie) muszą pracować ze zwielokrotnioną prędkością, idealnie się przy tym zazębiając… a tu ciach, prask. Mail.app po uruchomieniu pokazał przesławną beach-ball i padł. No nic, myślę sobie, każdy ma prawo się powiesić raz na jakiś czas 😉 … powiedziałem raz! a nie dwa, trzy, cztery… w nieskończoność ??

Tworzę sobie kopię folderu z pocztą (~/Biblioteki/Mail/) i zaczynam ręczną naprawę. Kasuję z niego Envelope Index z nadzieją, że pomoże, włączam program, mówi mi, że zaczyna tworzenie nowych indeksów, a ma ich do obrobienia coś koło 15 tysięcy. Wywala się przy ~1600-ym elemencie. Kasuję problemową skrzynkę, kasuję ponownie indeksy, które zaczął tworzyć i uruchamiam Mail ponownie. Tym razem wykłada się przy ~9000 pozycji. Znowu kasuję skrzynkę, na której się wywalił, potem kolejną i następną, aż w końcu nie ma czego usuwać :-)

Dominik poradził mi usunąć cały katalog ~/Biblioteki/Mail, żeby program wystartował – no i uruchomił się, pobrał nową pocztę – prawie jest super – pomyślałem sobie. Próby ręcznego skopiowania katalogów z całym moim archiwum nie powiodły się – Mail ponownie się wykładał. No nic, sięgnąłem po ostateczność, odpaliłem Time Machine i przywróciłem folder po folderze, wszystko wróciło na swoje miejsce. Trochę to jednak trwało, bolał i boli nadal brak opcji pobrania całej pocztowej bazy za jednym klikiem… a może za słabo szukałem?

… w każdym bądź razie dziś poczta wywróciła się po raz kolejny, usunąłem indeksy, podczas reindeksowania znowu dwukrotnie pad, jednak po usunięciu dwóch skrzynek, z którymi Mail.app miał problem, w końcu przeindeksował i działa do teraz. Jednak nie ukrywam, że boję się wyłączyć program pocztowy :-) bo czas się nadal kurczy…