Wpisy oznaczone jako 'Mac OS X'

Podpisy okien w Exposé


Przytłacza Cię czasem ilość okienek wyświetlanych w Exposé? A jedno tak bardzo podobne do drugiego, że ciężko się połapać? Ułatw sobie…

expose-z-podpisanymi-oknami

Nie wpadłem na to, aby spróbować  nacisnąć jakiś klawisz podczas wyświetlania Exposé. Niby czemu, w sumie. Oj, błąd… wielki. Dziś mój roczny syn wskazał mi ścieżkę, a gdyby umiał mówić, powiedziałby zapewne: wciśnij ALT tatusiu… wciśnij ALT :-) ALT bowiem pokazuje tytuły wszystkich okienek.

Jakaś aplikacja ‚trzyma’ plik – co zrobić?


Pewnie nie raz zdarzyła Ci się sytuacja, w której nie mogłeś opróżnić kosza, ponieważ plik był trzymany przez aplikację. Co jest grane? – można sobie pomyśleć. I jak temu zaradzić?

what-s-keepeing-me U mnie najczęściej dzieje się tak po użyciu Quicksilvera. Z niewiadomych przyczyn, nie zwalnia on uchwytu do pliku, na którym operował.

Jednym z rozwiązań jest wylogowanie i ponowne zalogowanie do systemu – jednak jakież to nieeleganckie, prawda?

Z pomocą przychodzi darmowa aplikacja autorstwa HAMSoft Engineering o wszystkomówiącej nazwie „What’s keeping me?„.

Po uruchomieniu, widzimy proste okienko z polem wyszukiwania na górze. W tym miejscu wpisujemy nazwę pliku, z którym mamy problem. Po chwili na liście z wynikami wyszukiwania pojawi się nazwa winowajcy. Teraz możemy ją wybrać i kliknąć Quit App lub Kill App – jeśli pierwsza opcja nie zadziała.

To wszystko. Po problemie.

Szybki zoom zawartości ekranu


macos-zoom.jpg Mac OS to niewątpliwie zlepek świetnych rozwiązań. Takim jest bezsprzecznie szybki zoom, dzięki któremu powiększymy zawartość ekranu do satysfakcjonującej wielkości i będziemy mogli w niej pozostać i pracować.

Aby to zrobić naciśnij i trzymaj klawisz Control, a następnie przeskroluj kółeczkiem myszki w górę – wow :-) przewijanie kółeczkiem w dół przywraca rozmiar nas do natywnej wartości.

macos-zoom-setup-trackpad.jpg W przypadku posiadania Macbook’a i _nie_mania_ myszki, trzymamy klawisz Control i używamy gładzika, a konkretniej przesuwamy dwoma paluszkami po gładziku w górę / dół. W preferancjach systemowych możemy ustawić dodatkowe opcje dotyczące zoom’u z użyciem gładzika (Przeferencje systemowe -> Trackpad).

Problem z Mail.app

Mac OS X to nie tylko same superlatywy, cukiereczki, ciasteczka, kwiatuszki, uśmiechy i uściski dłoni. Czasem system potrafi pokazać swoją brzydką stronę, i to najczęściej w najmniej oczekiwanym momencie – czyli zgodnie z Prawem Murphy’yego.

Ostatnie dni sierpnia, terminy już napięte do granic ostateczności gonią niemiłosiernie. Wszystko musi być gotowe na wczoraj, a najlepiej na poprzedni tydzień. Wszystkie tryby (nie tylko w mojej głowie) muszą pracować ze zwielokrotnioną prędkością, idealnie się przy tym zazębiając… a tu ciach, prask. Mail.app po uruchomieniu pokazał przesławną beach-ball i padł. No nic, myślę sobie, każdy ma prawo się powiesić raz na jakiś czas 😉 … powiedziałem raz! a nie dwa, trzy, cztery… w nieskończoność ??

Tworzę sobie kopię folderu z pocztą (~/Biblioteki/Mail/) i zaczynam ręczną naprawę. Kasuję z niego Envelope Index z nadzieją, że pomoże, włączam program, mówi mi, że zaczyna tworzenie nowych indeksów, a ma ich do obrobienia coś koło 15 tysięcy. Wywala się przy ~1600-ym elemencie. Kasuję problemową skrzynkę, kasuję ponownie indeksy, które zaczął tworzyć i uruchamiam Mail ponownie. Tym razem wykłada się przy ~9000 pozycji. Znowu kasuję skrzynkę, na której się wywalił, potem kolejną i następną, aż w końcu nie ma czego usuwać :-)

Dominik poradził mi usunąć cały katalog ~/Biblioteki/Mail, żeby program wystartował – no i uruchomił się, pobrał nową pocztę – prawie jest super – pomyślałem sobie. Próby ręcznego skopiowania katalogów z całym moim archiwum nie powiodły się – Mail ponownie się wykładał. No nic, sięgnąłem po ostateczność, odpaliłem Time Machine i przywróciłem folder po folderze, wszystko wróciło na swoje miejsce. Trochę to jednak trwało, bolał i boli nadal brak opcji pobrania całej pocztowej bazy za jednym klikiem… a może za słabo szukałem?

… w każdym bądź razie dziś poczta wywróciła się po raz kolejny, usunąłem indeksy, podczas reindeksowania znowu dwukrotnie pad, jednak po usunięciu dwóch skrzynek, z którymi Mail.app miał problem, w końcu przeindeksował i działa do teraz. Jednak nie ukrywam, że boję się wyłączyć program pocztowy :-) bo czas się nadal kurczy…

Zapis wyglądu strony internetowej do pliku graficznego

Chcesz szybko zapisać stronę internetową do pliku graficznego? Proste, prawda?  + + 4 – wybieramy obszar… i voila, plik z zrzutem mamy na pulpicie. Gorzej, jeśli strona jest dłuższa i nie mieści się cała w przeglądarce, a zależy nam na zrzucie jej całej.

paparazzi-p1.jpg Wtedy z pomocą przychodzi nam niewielka aplikacja Paparazzi! Po uruchomieniu, wklejamy adres strony, którą chcemy ‚zrzucić’ i ewentualnie podajemy parametry: minimalną wielkość zrzutu oraz opcjonalnie wymiar, jak duży fragment strony program ma wyciąć.

Dodatkowo możemy ustalić czas, po jakim zostanie zrobiony obraz z załadowanej strony. Po kliku w przycisk ‚Capture’ widzimy pasek postępu – to znak, że program zaczyna pobierać stronę. Gdy operacja zostanie skończona w dolnej części ujrzymy wygląd docelowy. Teraz jeszcze ‚Save image as…’ i możemy zapisać obrazek jako jpg, pdf, png lub tiff, wskazując lokalizację.

paparazzi-p2.jpg Preferencje programu pozwalają zdefiniować, jak ma wyglądać bazowa nazwa pliku. Wybór naprawdę spory, począwszy od nazwy strony, nazwy pliku poprzez nazwa serwera, na zmiennych dato-czasowych kończąc.

 

Program rozpowszechniany jest na licencji Freeware, a pobrać go można z poniższej strony:
http://www.derailer.org/paparazzi/ 

Oglądaj filmy z iPhoto w Front Row

Uważasz, że Front Row to ciekawe uzupełnienie Mac OS X? Jeśli tak, to poniższy tekst powinien Cię zainteresować, bowiem rozwiązuje problem braku dostępu właśnie z Front Row do filmów nagrywanych aparatami cyfrowymi i trzymanymi w bibliotece iPhoto.

purre-1.jpg Znalazłem dziś ciekawy dodatek – program, który automatycznie tworzy linki do powyższych filmów w katalogu dedykowanym filmom, czyli Movies (Filmy). Dzięki temu, możemy je bez problemu oglądać z poziomu FR.

Aplikacja nazywa się Purre, znajduje się w fazie beta, jednak nie zauważyłem problemów z jej pracą. Po zainstalowaniu i uruchomeniu, pokazazuje się okienko z jedynym słusznym przyciskiem „Update Playlists”. Klik, mija parę sekund, i już możemy cieszyć się dostępem do filmów :-)

Jedynym minusem jest to, że za każdym razem kiedy wrzucimy nowe filmy do iPhoto, trzeba użyć Purre, aby zaktualizować linki.

 

Strona domowa programu znajduje się tutaj:
http://drunkcheese.com/Websted/Purre.html

Zautomatyzuj sprawdzanie nowych wersji używanych programów

Nie wiem jak Ty – drogi czytelniku – ale ja uwielbiam posiadać najnowsze wersje programów. Czasem graniczy to z obsesją, ale tak mam i przywykłem do tego. Jako, że większość z nich automatycznie sprawdza dostępność uaktualnień, pobranie i zainstalowanie przychodzi bardzo gładko. Gorzej, kiedy aplikacja nie posiada takiego mechanizmu…

app-update-1.jpg .. wtedy na ratunek przybiega mądry widget, o którym dowiedziałem się od Dominika (thx again bro!), o nazwie App Update.

Po pierwszym uruchomieniu widget odnajdzie sobie  zainstalowane w naszym systemie aplikacje, łącznie z numerkami wersji. W przypadku, gdy mamy programy zainstalowane w ‚tylko/nam/znanym/katalogu’ – możemy go dodać w ustawieniach zaawansowanych.

Następnie odnajdzie sobie ich odpowiedniki w jednym z repozytoriów: Apple, MacUpdate lub VersionTracker. Tam też będzie porównywał wersje zainstalowaną u nas z oficjalnie dostępną.

Uruchomiony widget, będzie sprawdzał raz dziennie lub tygodniowo dostępność aktualizacji. Jeśli znajdzie nową wersję, wyświetli informację o tym w swoim okienku (łącznie z linkiem do miejsca skąd możemy ją pobrać), a także poinformuje nas za pomocą Growl‚a (o ile ustawimy taką opcję w ustawieniach).

Bliżniaczym widgetem jest Widget Update. Jako, że jego nazwa zdradza wszystko, daruję sobie opis :-)

App Update znajduje się pod poniższym adresem:
http://gkaindl.com/software/app-update

Widget Update znajduje się tutaj:
http://gkaindl.com/software/widget-update 

Prosty dostęp do pliku edytowanego dokumentu

Pracujesz nad dokumentem i co jakiś czas wysyłasz jego aktualny stan współpracownikom? Zapisujesz go, potem otwierasz Finder‚a i znajdujesz odpowiedni plik, a potem przeciągasz na ikonkę Mail‚a?  S T O P !

file-fast-access-1.jpg Dzięki świetnej ergonomii Mac OS X, proces ten można uprościć do następujących kroków: zapisujesz plik, klikasz i łapiesz ikonkę dokumentu znajdującą się na szczycie okienka, po lewej stronie jego nazwy, przeciągasz ją do ikonki Mail’a w doku. Ot, to wszystko… voila – można by rzec 😉
Tutaj drobna uwaga. Zamiany dokonane w treści muszą być zapisane ( + s), inaczej ikonka ma kolor szary i przeciągnięcie nie zadziała.

Jeśli chcemy natomiast wejść szybko do katalogu, w którym znajduje się plik dokumentu, klikamy w tą samą ikonkę z klawiszem  i widzimy listę katalogów, prowadzących wprost do naszego pliku. Oczywiście po wybraniu katalogu, otwiera się on w Finderze.

Ot, taki sprytny jest ten nasz Leopard :-)

Szybki dostęp do historii systemowego schowka

Największym minusem systemowego schowka jest to, że może w danej chwili przechowywać tylko jedną informację. W normalnej pracy jest to zupełnie wystarczające, czasem jednak, potrzebujemy pilnie wrócić do elementu trzymanego w schowku – dajmy na to  – trzy operacje  + c temu. Co wtedy?

jumpcut-1.jpg Też mnie to nurtowało, ale po krótkim poszukiwaniu dotarłem do odpowiedniej aplikacji rozpowszechnianej na licencji MIT (również znaną pod nazwą: Licencja X11). Program nazywa się Jumpcut i doskonale odpowiada moim wymaganiom. No, może jeden minus – akumuluje tylko treści tekstowe, nie obsługuje zdjęć i innych obiektów umieszczanych w schowku. Nie potrafi również rozpoznawać tekstów sformatowanych. Jednak ja nie mam takich potrzeb 😉 więc nie jest to dla mnie problem dyskwalifikujący.

Jumpcut zapisuje w swoim rejestrze wszystkie operacje  + c, jakich dokonaliśmy podczas pracy. Dzięki temu, pozwala nam wrócić do dowolnego elementu, który trzymaliśmy w schowku. Ustawienia programu pozwalają nam ustalić liczbę takich elementów, do których aplikacja da nam dostęp (max. 99).

jumpcut-2.jpg W preferencjach programu możemy również wybrać klawisz skrótu do pokazania okienka z podglądem i wyborem interesującej nas treści ze schowka, w którym nawigujemy klawiszami strzałek. Wybrać możemy również liczbę elementów pokazujących się w menu programu, po kliknięciu w jego ikonkę na górnym pasku.

Poniżej znajduje się strona domowa programu:
http://jumpcut.sourceforge.net/ 

Bądź na bieżąco ze swoją pocztą

Ile razy zdarzyło Ci się nerwowo sprawdzać pocztę kiedy oczekiwałeś ważnej wiadomości? Jak często przechodziłeś do programu pocztowego, gdy tylko pojawił się czerwony znaczek na ikonce Mail’a, sprawdzając czy to aby nie dotarł tak mocno oczekiwany e-mail? Z poniższym programem możesz podejść do tematu mniej nerwowo…

mail-appetizer-1.jpg Prawie na samym początku mojego przejścia z windy na maka, Dominik zarekomendował mi Mail.appetizer, aplikację integrującą się z Mail.app. Używam jej do teraz, jest jedną z tych aplikacji, bez których żyło by się trudniej o wiele trudniej.

Zadaniem programu jest wyświetlanie na ekranie okienka zawierającego informacje o przychodzącej poczcie. Pokazuje tam temat wiadomości (po kliknięciu w niego, przenoszeni zostajemy do wiadomości), nazwę nadawcy i adresata, nazwę skrzynki, do której mail trafił (np. po filtracji), a także podgląd treści. Jeśli mamy zdefiniowany obrazek nadawcy – on również pojawi się przy danych nagłówkowych.

Możemy ustawić pozycję okienka, jego wielkość, przezroczystość, czas pokazywania informacji, a także czcionkę oraz dodatkowe pola nagłówka wiadomości do wyświetlenia. Dodatkowo aplikacja pozwala wybrać skrzynki, które będzie sprawdzała na obecność nowych wiadomości. Wszystko to dostępne jest z ustawień poczty (jabłko + , w Mail.app), zakładka Notifications.

 

Wersja darmowa dla systemu 10.3 (Panther) znajduje się tutaj:
http://www.bronsonbeta.com/mailappetizer/

Natomiast aplikacja o statusie Beta (wersja również darmowa), dla systemów 10.4 (Tiger) i 10.5 (Leopard) znajduje się tutaj:
http://www.bronsonbeta.com/mailappetizer/beta/